W sobotę 17 stycznia mieszkańcy Grenlandii oraz Danii wyszli na ulice, protestując przeciwko groźbom administracji Trumpa o przejęciu wyspy. W protestach uczestniczyło tysiące osób, z szacunkami sięgającymi aż 25% mieszkańców stolicy Grenlandii Nuuk, przez co protest zyskał miano największego w grenlandzkiej historii. Przejęcie Grenlandii, będącej obecnie autonomicznym terytorium Danii, jest uznawane przez Trumpa za kluczowe dla narodowego bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jak podkreślił, jeżeli przejęcie nie dojdzie do skutku ,,łatwym sposobem” (wykupienie wyspy), będzie musiał dokonać go ,,trudnym sposobem”, niezależnie od woli samych Grenlandczyków. Chociaż groźby te powtarzane są już od początku objęcia prezydentury przez Trumpa, stały się intensywniejsze po najeździe USA na Wenezuelę oraz przejęciu rządu tego kraju przez Stany Zjednoczone.
W trakcie sobotnich protestów Trump ogłosił nałożenie taryf na 8 europejskich krajów, które w ostatnich dniach wysłały posiłki wojskowe do Grenlandii, co jeszcze bardziej zaogniło trwające demonstracje. Dania, Norwegia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Finlandia od 1 lutego będą zmuszone do płacenia 10% taryf na wszystkie produkty wysyłane do Stanów Zjednoczonych. Taryfa ma zwiększyć się do 25% z początkiem czerwca, oraz obowiązywać do czasu ,,osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii”, jak pisze Trump na portalu Truth Social.
Dlaczego Stany Zjednoczone chcą przejąć Grenlandię?
Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych już podczas swojej pierwszej kadencji w 2019 roku wyraził chęć wykupienia Grenlandii, co spotkało z odmową oraz nazwaniem tej propozycji ,,absurdalną” przez Mette Frederiksen, ówczesną premier Danii. Trump uznaje Grenlandię za krytyczną dla bezpieczeństwa Ameryki, a nawet ,,całego świata”, ze względu na jej pozycję geopolityczną – terytorium znajduje się w Arktyce, między Północną Ameryką a Europą, co sprawia, że przejęcie go dałoby USA strategiczną przewagę we wczesnym wykrywaniu ataków rakietowych oraz statków wojennych.
Innym czynnikiem zwiększającym atrakcyjność Grenlandii są występujące na jej terytorium rezerwy paliw kopalnych oraz rzadkich minerałów, między innymi neodymu i dysprozu, które niezbędne są do wytwarzania telefonów, komputerów, baterii, zielonej energii oraz innych technologii. Terytorium to zajmuje ósme miejsce na świecie w rankingu rezerw rzadkich minerałów i jest coraz częściej wspominane w dyskusji o wyścigu między USA a Chinami o dominację na rynku technologicznym. Ich wydobycie uważane było dotychczas za nieopłacalne i niemożliwe ze względu na pokrycie 80% terytorium wyspy przez lodowce, jednak na skutek globalnego ocieplenia staje się coraz bardziej dostępne. Topnienie lodu zwiększa nie tylko osiągalność wydobycia minerałów, ale także dostępność żeglugowych szlaków handlowych – trasy, które wcześniej w większości trwania roku dostępne były tylko dla lodołamaczy, teraz mogą być pokonywane także przez komercyjne statki. Jednym ze szlaków jest Północna Droga Morska, która łączy Syberię z Europą wzdłuż północnych wybrzeży Rosji, i jest opisywana jako ,,decydująca” w strategii Moskwy.
Dni przed rozpoczęciem protestów Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, wypowiadając się o planach wobec Grenlandii, wspomniał o jej rezerwach rzadkich minerałów: ,,Trwają negocjacje. Istnieje zainteresowanie Grenlandią […]. Jest związane z bezpieczeństwem narodowym, krytycznymi minerałami i wieloma innymi powodami”. Trump zaprzecza, że chce przejąć terytorium przez istniejące tam minerały, zamiast tego wskazując na chęć ,,obronienia” Grenlandii przed Chinami i Rosją. W wywiadzie z 12 stycznia opisuje Grenlandię jako ,,okrążoną wszędzie rosyjskimi i chińskimi statkami”, podtrzymując ten sentyment we wspomnianym wcześniej poście na portalu Truth Social: ,,[…] Światowy pokój jest zagrożony! Chiny i Rosja chcą Grenlandii, a Dania nie może nic z tym zrobić.”. Co ważne, nie istnieją dowody na obecność wspomnianych statków na terytorium wyspy, a osoby reprezentujące Rosję i Chiny zaprzeczają planom objęcia kontroli.
Gdzie stoją Grenlandczycy?
Mieszkańcy wyspy jasno wskazują na swoje stanowisko – w ankiecie przeprowadzonej w styczniu 2025 roku 85% Grenlandczyków odpowiedziało, że nie chce stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Jedynie 6% wyraziło wsparcie dla tej idei, z pozostałymi 9% próby odpowiadającymi ,,nie wiem”. Zdania są bardziej podzielone co do niepodległości Grenlandii – w tej samej ankiecie 56% mieszkańców odpowiedziało, że chce odłączenia Grenlandii od Danii, 28%, że nie, oraz 17% nie było pewnych.
Protestujący wyrażają lęk oraz dezaprobatę wobec działań Stanów Zjednoczonych, z hasłami takimi jak ,,ręce precz od Grenlandii”, ,,USA has enough ICE” i ,,Grenlandia dla Grenlandczyków”. Zarówno reprezentanci Grenlandii, jak i Danii, wyraźnie nie zgadzają się na przejęcie terytorium przez USA. Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen podczas konferencji prasowej dni przed wybuchem protestów powiedział, że stając przed wyborem między USA a Danią, wyspa wybierze Danię. Pipaluk Lynge, jedna z liderek rządu Grenlandii, powiedziała: ,,Nie sprzedamy naszej duszy. Nie jesteśmy głupi”.
Grenlandczycy, stając nagle w centrum zainteresowania światowej polityki, starają się poradzić sobie z kryzysem wynikającym z gróźb przejęcia ich autonomii. Naaja Nathanielsen, ministra Grenlandii, opisała nastrój panujący na wyspie podczas spotkania w Brytyjskim Parlamencie: ,,Ludzie nie śpią, dzieci się boją, i to po prostu wypełnia wszystko w ostatnich dniach. Naprawdę nie możemy tego zrozumieć.”. Mieszkańcy arktycznej wyspy wychodząc na ulice głośno wyrażają, że nie oddadzą swojej niezależności bez walki.