Aresztowane w Niemczech, wywiezione 50 min przed zapadnięciem wyroku wstrzymującego ekstradycję do Węgier – i to na dodatek helikopterem. W węgierskim areszcie, w celi z karaluchami, pluskwami oraz narażone na przemoc ze strony straży więziennej, spędziło już ponad rok. Wyrok? Dopiero pod koniec stycznia 2026. Sprawa Mai T, niemieckiej, niebinarnej osoby antyfaszystowskiej (they/them) i osoby działającej społecznie związanej ze środowiskami skrajnie lewicowymi, to seria nieporozumień, błędów, ale i celowych działań mających na celu penalizację lewicowej działalności polityczno-aktywistycznej.
Maja jest osobą oskarżoną o atak z 11 marca 2023, podczas którego razem z grupą antyfaszystów (między innymi Ilarią Salis – członkinią Europarlamentu – oraz grupą Hammerbande, odpowiadającą za szereg ataków z użyciem młotków na skrajnie prawicowych ekstremistów na terenie Niemiec w latach 2021–2023, za co grupa została uznana za organizację terrorystyczną) z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu rzekomo pobiła kilkoro uczestników Dnia Honoru – kontrowersyjnego, nieoficjalnego węgierskiego święta, upamiętniającego próbę przedarcia się wojsk niemieckich z otoczonego przez Sowietów Budapesztu, podczas 2 Wojny Światowej. Święto przyciąga neo-nazistów z całej Europy, którzy uznają je jako okazję do uczczenia „bohaterstwa” szczególnie brutalnych działaczy węgierskiej partii faszystowskiej – Strzałokrzyżowców oraz żołnierzy SS.
2023
9 lutego to start serii pobić. Najpierw atak przy użyciu gazu na mężczyznę na dworcu – ofiarą był jeden z głównych organizatorów faszystowskiego marszu i członek nazistowskiej grupy Legio Hungaria. Potem pobicie trzech obywateli Polski przed kawiarnią. Z naszych ustaleń wynika, że pokrzywdzeni Polacy to mieszkańcy Dąbrowy Górniczej. Ich profile na Facebooku jasno wskazują na poparcie dla Ruchu Narodowego – skrajnie prawicowej polskiej organizacji.
10 lutego – kolejne dwa ataki. Według raportu prokuratury aktywiści mieli pobić przypadkowych przechodniów na podstawie ich ubioru, wybierając na ofiary osoby ubrane w moro. Przeczą temu jednak relacje z pobicia węgierskiej pary. Jak zeznał później jeden ze świadków pobicia, zaatakowany miał na sobie szalik z logiem zespołu Blood and Honour. Potwierdzają to również nagrania z monitoringu – tym pobitym był László Dudog, muzyk i członek grupy Divizio 88, znanej z neo-nazistowskich przekazów. Węgierska i niemiecka prokuratura uznały jednak, że nie był to atak wymierzony w skrajną prawicę. Tożsamości wszystkich ofiar jasno pokazują nam, że cele były starannie wybrane wśród osób otwarcie popierających obchody Dnia Honoru.
W internecie opublikowane są również nagrania z jednego z ataków. Mężczyzna w drodze do pracy został uderzony w tył głowy, a następnie intensywnie kopany przez grupę liczącą kilka osób przez około 30 sekund, po czym sprawcy uciekli. Samo zajście jest niezwykle brutalne – ofiara na sam koniec, cała we krwi, zostaje jeszcze spryskana gazem. Tożsamości zaatakowanego nie udało się nam ustalić.
11 lutego, w nocy, odbył się ostatni atak. Dwójka neo-nazistów z Niemiec została pobita, wracając z koncertu towarzyszącego obchodom Dnia Honoru. Swoimi poglądami politycznymi oraz relacją z ataku podzielili się później w rozmowie z faszystowskim youtuberem.
Tego samego dnia węgierska policja aresztowała pierwsze osoby. To dwie osoby z Niemiec, jedna z Włoch i jedna z Węgier. Wszystkim postawiono zarzuty za branie udziału w ataku. Jedna z nich – Ilaria Salis to obecnie włoska europosłanka. Jej kandydatura do europarlamentu i tym samym zdobycie immunitetu, były powodem przerwania odbywanej kary. Chociaż ostateczny wyrok nie zapadł, to groziło jej do 24 lat więzienia. Warunki jej przetrzymywania były powodem licznych apeli i interwencji szeregu organizacji działających na rzecz praw człowieka. Doprowadziło to do wzrostu popularności zatrzymanej na terenie Włoch. Ilaria nie przyznała się do winy, a na żadnym z nagrań nie ma konkretnych dowodów, że to ona brała udział w zdarzeniu. Prokuratura twierdzi, że Ilaria została przez nich rozpoznana na podstawie sposobu chodzenia.
Zatrzymani obywatele Niemiec to Tobias E., czyli domniemany członek Hammerbande, finalnie skazany na rok i dziesięć miesięcy na Węgrzech, a później na dalsze kary za poprzednie przestępstwa, tyle że już na terenie Niemiec, oraz Anna M.
Po zdarzeniach z lutego 2023 węgierska policja wraz z prokuraturą wydała również szereg nakazów aresztowania dla obywateli Niemiec, Francji i Włoch. Warto wspomnieć, że w tym samym czasie, w którym miały miejsce pobicia przeprowadzone przez antyfaszystów, członkowie skrajnie prawicowych organizacji również dokonywali brutalnych ataków. Ich sprawy nie zostały jednak podchwycone przez media.
W styczniu 2025, po prawie dwóch latach w ukryciu, siedem osób zgłosiło się na komisariaty policji w Niemczech. Jedyną ich prośbą był brak ekstradycji na Węgry z obawy przed brakiem uczciwego procesu. Prośbę spełniono, ale tylko dla szóstki z nich. Jedna z osób, będąca obywatelką Syrii z pozwoleniem na pobyt w Niemczech, została przewieziona na Węgry.
Walka o wolność dla Mai T. rozpoczyna się w listopadzie 2023, po zidentyfikowaniu Mai jako osoby uczestniczącej w zdarzeniu, węgierska policja wydała nakaz aresztowania. Maja zostało zatrzymane w Berlinie 11 grudnia 2023 i przewieziono jeno do Drezna.
2024
Maja w Dreźnie spędziło niecałe 7 miesięcy. Obrońca starał się o zatrzymanie toczącego się postępowania o ekstradycję, z powodu zagrożenia przemocą w stosunku do osób LGBTQIA+ na Węgrzech. W styczniu 2024 berlińska prokuratura zgodziła się na ekstradycję Mai na Węgry.
27 czerwca – Niemiecki Sąd Najwyższy, po uprzednim skonsultowaniu się z Ministerstwem Sprawiedliwości, które otrzymało zapewnienia od Węgier o respektowaniu praw osadzonej Mai, zarządził ekstradycję.
28 czerwca – o 2:00 rozpoczęto ekstradycję, o której Maja zostało poinformowane dopiero o 3:30. O godzinie 7:38 obrońcy Mai wnieśli prośbę do Trybunału Konstytucyjnego o przerwanie wykonywania postanowienia. Trybunał wydał wyrok o 10:50 na korzyść osoby osadzonej, ale było już za późno. Prokuratura poinformowała, że Maja już o godzinie 6:50 było poza granicami Niemiec, a o godzinie 10:00 już na Węgrzech. Aby przyspieszyć wykonanie ekstradycji, policja użyła helikoptera do transportu na granicę z Austrią. Od tego czasu Maja znajduje się w kraju Orbana, wciąż bez prawomocnego wyroku. Chronologia wydarzeń, wskazywać może celowy pośpiech aby uniknąć zatrzymania ekstradycji.
Pierwsze wizerunki Mai z Węgier obiegły opinię publiczną w lutym 2025. Maja, po odrzuceniu ugody i nie przyznaniu się do winy, za co miałoby spędzić 14 lat w więzieniu, zostało doprowadzone na salę sądową w łańcuchach na rękach i nogach. Wywołało to reakcję niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która pozostała bez odpowiedzi.
Od momentu osadzenia, wiele organizacji walczących o prawa człowieka raportowało o braku ich przestrzegania w stosunku do Mai. Jak donosi członkini niemieckiego Bundestagu – Lea Reisner, która odwiedziła Maję – odmawiane są jenu kontakty z rodziną i prawnikami. Maja trzymane jest w celi z karaluchami, pluskwami oraz zgłaszało również przemoc seksualną ze strony strażników. W czerwcu 2025 Maja rozpoczęło strajk głodowy przeciwko warunkom zatrzymania, trwający 25 dni. Podczas trwania strajku głodowego ojciec Mai, Wolfram, symbolicznie pomaszerował z Jeny (Rodzinnego miasta osoby zatrzymanej) do Berlina (około 300 km), zbierając podpisy apelujące do niemieckich władz o reakcje oraz udzielając wywiadów. – „Political inaction puts Maja in direct danger.” – jak stwierdził w jednej ze swoich wypowiedzi. Kilkoro niemieckich parlamentarzystów wstawiło się za Mają, domagając się przeniesienia do bezpiecznego aresztu na terytorium Niemiec, jednak ich prośby nie zostały wysłuchane.
Od czasu zatrzymania na terenie Niemiec mają miejsce protesty solidarnościowe oraz akcje. W wielu miejscach pojawia się grafiti z hasłami: Free Maja, Free all Antifa. W przemyconym liście Maja napisało: „Solidarity gives me the strength to continue fighting, not only for better prison conditions in Hungary, but for the freedom of all political prisoners”.
22 stycznia w Budapeszcie zostanie ogłoszony wyrok dla Mai. Grozi jenu do 24 lat pozbawienia wolności.
Kto ma więc rację? Przez niektórych ataki na skrajnych faszystów określane są jako rodzaj samoobrony. Jednak członkowie lewicowych organizacji z Węgier, w ramach wywiadu dla Street Press, wypowiedzieli się negatywnie o zdarzeniach z lutego 2023 roku, mówiąc o niepotrzebnej eskalacji w i tak nastawionym przeciwko nim kraju. Nie można zaprzeczyć też, że skrajnie brutalne ataki wymierzone w szeregowych członków faszystowskich organizacji nie zmienią w żaden sposób politycznej sceny, a są niepotrzebnym motorem przemocy. Faktem, jednak jest, że Maja zasługuje na uczciwy proces i nie powinno być przetrzymywane bez silnych dowodów oraz prawomocnego wyroku.
Autor
-
Lena Grycel
Redaktorka serwisu KDA, fotoreporterka, dziennikarka